Jest 1890 rok, Londyn. Historia opowiadana jest z perspektywy Miny, młodej kobiety, która wyróżnia się intensywną zielenią oczu. Pracuje jako nauczycielka w szkole dla dziewcząt i czeka właśnie na swój ślub z Jonathanem Harkerem. Mimo swej nieposzlakowanej opinii skrywa wstydliwy dla niej sekret - w swoich snach od długiego czasu widuje mężczyznę z czerwonymi oczami, który wzbudza w niej uczucia, o jakich wcześniej nie miała pojęcia. Postać ta porusza jej najczulsze struny, zanurzając Mię w świecie cielesnych fantazji. Choć powieść w znacznym stopniu zahacza o tę sferę, nie jest ona przedstawiona w niesmaczny sposób, ale dodatkowo podkręca akcję i sprawia, że jeszcze ciężej oderwać się od lektury. W końcu Mina poznaje Draculę, który zmienia jej życie o 180 stopni. Wkracza ona w mroczny świat magii, w którym odkrywa, że wbrew wpajanemu jej od najmłodszych lat przekonaniu, namiętność nie jest niczym złym.
„Miłości nie można wyjaśnić.
Żadne słowa nie oddadzą tego radosnego upojenia.”
(cytat z książki)
Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sięgając po nią nie spodziewałam się górnolotnej literatury, a jednak odnalazłam w tej powieści coś, co mnie ujęło. Opisanie znanej społeczeństwu historii z odmiennej perspektywy nadało jej nowy wyraz oraz pozwoliło spojrzeć na nią szerzej. Ile ludzi, tyle punktów widzenia - tak właśnie było również tym razem. Mina, opowiadająca swoją historię, jest tak bardzo odmienna od pierwowzoru. W książce Essex poznajemy ją jako bardzo uczuciową i powabną, a przy tym także trochę erotyczną, młodą kobietę. Dodatkowo występują tam istoty fantastyczne, wprowadzające czytelnika w świat baśni. Dzięki temu może on oderwać się od szarej rzeczywistości i znaleźć w innym świecie. Magia, mrok, a przy tym erotyka, przenikają się wzajemnie, tworząc atmosferę tajemniczości, a jednocześnie napięcia.
Zdaję sobie sprawę, że pewnie większość z Was nawet nie słyszała o tej książce, ale uważam, że trzeba dać szansę także mało powszechnej literaturze. Aktualnie "na topie" jest chociażby Remigiusz Mróz (np. "Behawiorysta"), Jodi Picoult, czy Harlan Coben ("Już mnie nie oszukasz"). Oprócz zaczytywania się w szeroko komentowanych i szczególnie polecanych pozycjach, sięgam także po książki, o których wcześniej nie słyszałam. Dzięki temu mam szansę trafić na naprawdę interesującą literaturę, którą ominęłabym szerokim łukiem, gdybym polegała tylko na specach od reklamy... :)
Ocena: 8/10













